Dlaczego nazywamy Zosię

„Małą” Świętą z Simi Valley?

 

W Dzień Zaduszny, 2 listopada 2012 roku kardynał Mahoney z Archidiecezji Los Angeles odprawiał Mszę Świętą przy krypcie Zosi. Po mszy szliśmy przez cmentarz razem z Marią Nowina Konopczyną. Podeszli do nas państwo Morelli, a pani Ewa poprosiła nas o modlitwę w intencji jej 28-letniej córki, Krystyny, która cierpiała na bardzo poważnie stwardnienie rozsiane, MS, i przykuta była do łóżka. Obiecałem, że pomodlę się do Zosi o wstawiennictwo w jej intencji. Zacząłem odmawiać Tajemnicę Bolesną Różańca Świętego codzennie w intencji Krystyny. Również przy krypcie Zosi wielokrotnie modliłem się do Miłosierdzia Bożego o łaskę dla Krystyny. Nie widząc dość długo państwa Morelli, zastanawiałem się jak miewa się ich córka. wreszcie, wychodząc po mszy o 11-tej godzinie w dniu 27 lipca 2014 roku Zobaczyłe, że Maria i jej mąż, Michał Konopka rozmawiają ze starszą parą z małym chłopcem. Maria przypomniała mi o rozmowie właśnie z państwem Morelli na Cmentarzu Wniebowstąpienia przed ponad dwoma laty. Potwierdziłem im, iż modlę się w intencji ich córki i zapytałem się, jak ona się czuje. Odparli, że od 18-tu miesięcy nie miała ataku, a tu obecny chłopczyk, to jej syn, Josh. Ewa powiedziała, że wątpili, czy córka może urodzić dziecko, lecz wszystko dobrze się ułożyło. Czy cudem Zosi jest Krzystyna, czy może Josh? Dziękujemy Ci, Zosiu.

 

Tom Lafferty

 

W piątek 13 czerwca 2014 roku około 15:10 razem z Julie, moją żoną modliłem się przy krypcie Zosi w intencji bardzo chorego dziecka. Prosiłem Zosię o wstawiennictwo do Jezusa i Matki Boskiej za to dziecko. Podczas trzeciej dziesiątki (ukoronowanie cierniami), nagle poczułem silny zapach róż. Było to takie samo wrażenie, jak uprzednio, gdy modliliśmy się do Zosi. (Tym razem Julie nie czuła zapachu róż.) Upadłem na kolana i począłem modlić się jeszcze żarliwiej, mówiąc do niej, „Zosiu, już nie potrzebuję znaku od Ciebie, ... już wiem, że słyszysz moją modlitwę. Oczywiście, znak jest wspaniałym darem, dziękuję”. Gdy zakończyliśmy Koronkę, zapach zniknął. W tym momencie moje oczy były pełne łez radości. Podniosłem się z klęczek i nic nie mówiąc postanowiłem odejść od krypty. W tym momencie dostrzegłem piękny bukiet różleżący poniżej innego szeregu krypt. Podeszliśmy z Julie do tego bukietu. Róże miały 15-20 centymetrów długości. Zobaczyłem identyczny bukiet przy innej krypcie, lecz w pełnym rozkwicie i z długimi łodygami. Włożyłem więc znaleziony bukiet do wazonu Zosi i powiedziałem głośno: „Dzięki, Zosiu” i odeszliśmy. W domu wszedłem na internetową stronę Zosi. W ciągu ostatnich 15-tu dni nikt nie wchodził na tę stronę. Ku mojemu zdumieniu spostrzegłem, że właśnie dziś o godzinie 15:19 ktoś odwiedził jej stronę, a było to dokładnie w czasie, gdy ja modliłem się u jej grobu. Jeszcze raz podziękowałem Zosi. Dzisiaj jest 30 lipca i opisuję tę historię za namową księdza Jima Mahera, zdając sobie sprawę, że miało to miejsce w 97 rocznicę drugich objawień Matki Bożej Fatimskiej, a było to również dwa lata po tym uprzednim, gdy Zosia dała mi róże po raz pierwszy 13 czerwca 2012 roku. (Czytaj „Róże Zosi”.)

 

Tom Lafferty

 

Nie mogliśmy mieć dziecka. Poszliśmy do lekarza, specjalisty od płodności, lecz bez rezultatu. Trafiła do nas książka o Zosi. Po przeczytaniu udaliśmy się do jej krypty i zaczęliśmy modlić się o dziecko. Teraz mamy Jessie, piękną córeczkę. Dziękuję, Zosiu! Zanosimy kwiaty do jej krypty i cały czas opowiadamy jej o Jessie. We wrześniu 2014 roku Lucy i Jason oczekują drugiego dziecka.

 

Lucy i Jason Bolognino

 

 

15 lipca 2014 roku o 11:15, po zakończeniu godzinnej modlitwy w kościele Św. Róży poszliśmy na plebanię. Carmen Gonzalez, sekretarka parafialny wyszła, aby porozmawiać. Wyglądałą na wyraźnie wstrząśniętą. Właśnie zakończyła dłuższą rozmowę z parafianką, która błagała o modlitwę w intencji jej wnuczka o imieniu Liam oraz jego matki Desiree. Liam urodził się o sześć tygodni za wcześnie i był na oddziale intensywnej terapii. Jego szanse na przeżycie nie były dobre. Nie potrafił samodzielnie oddychać i przełykać pokarm. Miał też wiele innych powikłań typowych dla wcześniaków. Carmen poprosiła mnie o modlitwę w ich intencji. Obiecałem rozesłać email do wielu osób z prośbą o modlitwę. Udałem się do krypty Zosi i razem z moją żoną kilkakrotnie odmawialiśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Codziennie rozmawialiśmy z Zosią o Liamie. 24 lipca 2014 otrzymałem telefon z plebanii, że babcia Liama zadzwoniła z wiadomoscia, że Liam zaczął samodzielnie oddychać i przełykać pokarm nazajutrz po jej uprzednim telefonie z prośbą o modlitwę, Lekarze i pielęgniarki nie wiedzieli, co spowodowało tę zmianę. Nazwali go „Dziecko-Cud”. Liam jest już z rodziną w domu. Wiele osób, do których zwróciłem się z prośbą o modlitwę potwierdziło, że modlili się do Zosi.

 

Tom Lafferty

 

Mój znajomy, George, miał raka - nieoperowalny guz na mózgu. Po przeczytaniu książki o Zosi zaczęłam modlić się do niej. Poprosiłam też Toma Lafferty, aby modlił się za niego. Guz jego zniknął w w tym samym tygodniu. (Dwa lata później zapytałem panią Maureen o Georga 27 lipca 2014. Powiedziała, że wciąż jest zdrowy bez śladu guza. Tom Lafferty)

 

Maureen Whalen

 

Pielegniarka wykryła u mnie guz na piersi i radziła wizytę u chirurga. Byłam bardzo przestraszona z powodu braku pieniędzy oraz ubezpieczenia zdrowotnego. Bardzo mnie zmartwił mój stan zdrowia. Zaczęłam modlić się do Zosi o pomoc. Kiedy chirurg mnie zbadał, stwierdził brak guza na piersi.

 

Beth Morta

 

Jestem bibliotekarką w katolickiej parafii Świętego Piotra Claver w Simi Valley. Dano mi książkę o Zosi. Przeczytałam ją. Udałam się do jej krypty na cmentarzu i zaczęłam się modlić. Ogarnął mmnie intensywny aromat róż. Trwało to tylko chwilę. Nigdy wcześniej ani potem nie doznałam takiego poruszalącego uczucia.

 

Maria Strickland